Forum Gotyk-Forum.pl - Gotyckie forum otwartego myśliciela. Strona Główna
Autor Wiadomość
<    Wampir Maskarada   ~   [Sesja] Wieża z zapałek
Aene d'Amarant
PostWysłany: Wto 22:32, 25 Mar 2008 
+NecromanTesss+
+NecromanTesss+

Dołączył: 06 Kwi 2007
Posty: 1751
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 36 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: łódzkie


"Taka okazja może się nie powtórzyć..."

Zmieniłam zdanie. Zanim znajdę ofiarę gdzieś dalej, może być nieciekawie...

Ponieważ miałam okazję odsapnąć za barem, stać mnie było jeszcze <choć szarpnęło mną troszkę boleśnie> na gwałtowny zryw w stronę kolumny dziadków, po czym znalazłam się wśród nich. Rzuciłam okiem. Jeden z mężczyzn był już porządnie zapruty, przy tym nad wyraz sędziwy i kuśtykał, z trudem nadążając za pozostałymi. Szedł na końcu. Minę miał przy tym bojową i surową, niczym chodząca parodia proroka, inkwizytora wymierzającego sprawiedliwość; w świetle latarń widać było czerwoną, nalaną, pomarszczoną twarz z dużym workiem pod jednym okiem, wyglądającym jak wole. Starzec był odpychający - w wyliniałym, cuchnącym stęchlizną, za grubym kożuchu, ubraniu noszonym chyba od tygodnia i wygrażający co jakiś czas, stukając irytująco laską, którą się podpierał:

- Tfu, diabły... ! Tfu, co za czasy! Ale przyjdzie kara! Pokaże wam, oj pokaże panienka świnta, tfu!

Jego werwa ginęła w alkoholowym zamroczeniu, a laska nie pomagała w utrzymaniu pionu. Zręcznie znalazłam się tuż obok.

- Pomogę panu - powiedziałam. Starzec szarpnął się i chciał coś wrzasnąć, ale wówczas pchnęłam go lekko, tak, by myślał, że się potknął, a potem "ocaliłam przed upadkiem"; spojrzał koso, lecz pozwolił się prowadzić, bardziej zaskoczony pomocą obcej dziewczyny niż wdzięczny.

- Proszę patrzeć przed siebie, to się panu będzie lepiej szło... - Słodka wnusia swojego dziadziusia... Starzec usłuchał, a nawet spojrzał milej; sugerując się moimi słowami, podawał teraz głowę w przód, jak drobiąca po podwórzu kura, co umożliwiło mi - niby to podtrzymując go - dostać się do jego karku. Gruby kołnierz przeszkadzał trochę, znów więc leciutko szarpnęłam starca.

- Wszystko w porządku? - spytałam wdzięcznie, kładąc mu dłoń na karku i dyskretnie odchylając zaśmierdłe kołnierzysko. Odburknął coś, za słaby, by mówić... Przemogłam wstręt i szybko przegryzłam skórę na odsłoniętej partii starczego karku. Nie mogłam się tak po prostu wpić; jeden łyczek zaledwie, cholera...

Ściągnąwszy rękawiczkę, podstawiłam ją, jak lejek, do broczącego karku; mężczyzna zaburczał coś, potem wykonał gest, jakby chciał się podrapać za kołnierzem, lecz ja wtedy wykonałam manewr jak poprzednio i unieruchomiłam jego rękę, obejmując go. Co wsiąknie, to wsiąknie, resztę wypiję; byłam niższa od starca na tyle, że mogłam się chować za jego plecami; wypiłam krew z rękawiczki, potem udało mi się napełnić ją ponownie i też wypić. Niewiele tego było, tylko zaostrzyło mój apetyt, ale przynajmniej nie groziło mi Bóg wie jakie szaleństwo z powodu przebudzenia tkwiącego we mnie potwora. Już byłam gotowa na zaprzestanie tego ryzykownego posiłku, gdy zobaczyłam, że odległość między "peletonem", a chromym jest na tyle duża, by nikt nie spostrzegł jego nieobecności, gdy zaciągnę go gdzieś na bok. Błyskawicznym, pojedynczym ruchem zacisnęłam dłoń na jego ustach, gdy przechodziliśmy obok zamkniętego sklepu. Zaciągnęłam go na podjazd, potem szybko za budynek. Wpiłam się w szyję dziadygi... Wcześniej zapchałam go rękawiczką i przytrzymałam dłonią.


Post został pochwalony 1 raz

Ostatnio zmieniony przez Aene d'Amarant dnia Śro 18:34, 26 Mar 2008, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kara Boska
PostWysłany: Wto 23:03, 25 Mar 2008 
Malk Content
Malk Content

Dołączył: 02 Sie 2006
Posty: 3242
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 356 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków/ aktualnie Chrzanów


Obserwowałam to wszystko z pewnej odległości. Z niesmakiem. Wzdrygnęłam się. To tak jakby szczura z kanału... Łeeech. Gorzej! Na samą myśl zrobiło mi się niedobrze. Toreadorska estetyka. AHAHAH!

Pamiętaj, zawsze ktoś może cię obserwować...I nigdy nie wiesz... Nigdy... No tak. I to pamiętałam.

Spojrzałam raz jeszcze w stronę panny drapieżnej.
Zupełnie jak w National Geographic. Zachichotałam.
No, prawie... Drapieżniki nie używają rękawiczek. No i nie zagadują ofiar.
Powiedzmy, że tak nie robią normalne drapieżniki. Normalne. Żyjące w zgodzie z naturą... Ech, powiedzmy, żyjące w klasycznym tego słowa znaczeniu.

Aaa, właśnie... National Geographic. Przydałoby się... Ale Andrea pobieżyła z wesołą kompaniją... Może też tak zrobimy. Swoją drogą zaciekawiły mnie te opowieści Dziadka Butelczyny. Albo czekać, albo...

Spojrzałam za oddalającym się tłumikiem. Odechciało mi się w tejże chwili na samą myśl o tamtejszym zapaszku... Łagodnie powiedziane. I nie tylko...

Cóż więc robić... Rozejrzałam się wokół zastanawiając się, co dalej. Kilka możliwosci było, co prawda... Ale na pewno wolałam nie krążyć po obcym terenie.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Kara Boska dnia Wto 23:07, 25 Mar 2008, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Koval
PostWysłany: Wto 23:27, 25 Mar 2008 
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Dołączył: 12 Mar 2007
Posty: 4963
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 43 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków


Jakimś cudem to, co zrobiła Anais nie zostało przez nikogo ze śmiertelników zauważone. Mężczyzna nie pozostawił po sobie żadnych śladów, nic nie zgubił po drodze, a że dodatkowo nikt ze zgrai wstawionych staruszków nie widział, jak był zaciągany za budynek, cały proceder uszedł bez szwanku dla wampirzycy. Co prawda gdzieś w oddali ktoś jakby nawoływał, ktoś inny mu odpowiadał, jakieś stłumione śmiechy i pobąkiwania zagłuszały nocną ciszę, ale wszystko to ustało w jednej chwili. W chwili, gdy Kainitka poczuła pierwszą kroplę krwi.

Przylgnęła mocniej do ciała, starając się wchłonąć w jednej chwili możliwie jak najwięcej tego nektaru - słodkiego i ciepłego zarazem. Rozpalał gardło, sprawiał, że ledwo bijące serce zaczynało walić jak szalone (a przynajmniej tak się An wydawało i dałaby sobie rękę uciąć, że tak właśnie było), wywoływał dreszcze - "mrówki" tańczyły sambę na całym ciele nieumarłej - oraz co najważniejsze, dawał siłę. Prawdziwą Moc, będącą wstanie przenosić góry. Nic więc dziwnego, że Anais piła i piła... i piła. "Jeszcze tylko kropelka... jeden drobny łyczek... malutki... ostatni..." - usprawiedliwiała samą siebie, podczas gdy przez otwarte usta sączyła nieustannie coraz to nowe 'łyki'.

W końcu, kiedy wydawać by się mogło, że osiągnie najwyższy punkt, apogeum przyjemności, coś się zepsuło w smaku krwi. An momentalnie otworzyła szeroko oczy (dopiero teraz zdała sobie sprawę, że przez cały ten czas miała mocno zaciśnięte powieki, jakby nie chcąc coś spod nich wypuścić) i z trudem - choć nie tak wielkim, jak by mogła podejrzewać - odtrąciła ciało. Uderzyło ono głucho o asfalt na podjeździe do sklepu i znieruchomiało. "Chyba go nie.. nie zabiłam...." - uczucie rozkoszy błyskawicznie zastąpił blady strach. Ręką jednak targnęły drgawki, a mężczyzna zaczął bardzo niewyraźnie kaszleć. W ludzkich warunkach można by powiedzieć, że wampirzyca głęboko odetchnęła.

Wszystko było w porządku. Gdyby tylko nie to stężenie alkoholu we krwi i ogólny stan starszego pana, byłoby wręcz idealnie. Pozostaje się zadowolić tym, co jest.


Kawałek dalej, tłum kontynuował wędrówkę przez ogarniętą mrokiem nocy ulicę, nie zauważając, że ubyło im kompana. W tym czasie zdążono opróżnić pozostałe kufle i kubki oraz kilka razy załatwić potrzebę w miejscu publicznym. Nie zważając jednak na to, grupa emerytów dziarsko przemierzała dzielnicę zmierzając do upatrzonego celu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aene d'Amarant
PostWysłany: Śro 0:56, 26 Mar 2008 
+NecromanTesss+
+NecromanTesss+

Dołączył: 06 Kwi 2007
Posty: 1751
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 36 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: łódzkie


"Ożesz..." Dziadyga paskudny, ale nie chciałam go posyłać na tamten świat... Uff...

"- Twój metabolizm ma szybkość stada gnu... Żarłoczna jesteś."
- Przepraszam...
- Ty siebie przepraszaj, jeśli sądzisz, że robisz coś okropnego, nie mnie... Ja twoim sumieniem nie będę... niestety. Ale pilnuj się, żebyś przypadkiem nie zostawiała za sobą trupów albo nie napiła się martwej krwi... Żarłoczny szczeniak.
- Nie mów tak na mnie!
- Nie podnoś na mnie głosu, An!
- Nie chciałam, ale mi ubliżasz.
- Zachowuj się z godnością tego, kim jesteś. Wstrzymywanie potrzeby, a potem upijanie się krwią do szaleństwa... Twój rozsądek rozkłada mnie na łopatki.
- ...
- Dobrze, primadonno, doprowadź się teraz do porządku i postaraj się nie doprowadzać mnie do czarnej rozpaczy... Bo bardziej się martwię tymi głupimi obiekcjami niż gniewam"


Skończona idiotka... Ale bynajmniej nie przez głupie obiekcje!

Wszyscy tacy sami...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kara Boska
PostWysłany: Śro 9:49, 26 Mar 2008 
Malk Content
Malk Content

Dołączył: 02 Sie 2006
Posty: 3242
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 356 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków/ aktualnie Chrzanów


No dobra... Koniec zabawy. Przynajmniej tak załóżmy... Najwyższy czas przekierować rozmyślania. Cóż za stwierdzenie. Ruszyłam z wolna w stronę przeciwną do kierunku korowodu klubu geriatrycznego, rozglądając się w poszukiwaniu jakichkolwiek znaków czy ogłoszeń. Cokolwiek. Byle tylko mieć z głowy problemy lokum i zając się poważniejszymi...

Ćśśśśś... Jak na teraz, to nie ma NIC poważniejszego. Tak, tak, święta Paranojo.

Zaraz, zaraz, nie powinno być tutaj budki telefonicznej z książką w środku? Gdzieś w okolicy co prawda, ale jednak.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Kara Boska dnia Śro 9:50, 26 Mar 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Koval
PostWysłany: Śro 15:57, 26 Mar 2008 
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Dołączył: 12 Mar 2007
Posty: 4963
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 43 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków


Kiedy tłum przesunął się na dalszą odległość zrobiło się nagle bardzo cicho. W oddali skrzypnął jakiś samochód, kilka podniesionych głosów o coś się licytowało siedząc w pubie (to ci, którzy nie poszli z resztą), gdzieś wysoko, w jednym z okien, błyszczał ekran telewizora (ktoś najwyraźniej nie mógł spać), a od strony zalewu dało się słyszeć delikatne fale, gdy zawiał mocniejszy wiatr, który jednocześnie przynosił niewielkie orzeźwienie.

W pobliżu znajdowały się dwie budki telefoniczne: jedna niedaleko miejsca, gdzie stała taksówka, którą tu przyjechały, a druga zaraz na początku Victoria Street z tym, że po przeciwnej stronie… czyli dokładnie w miejscu, do którego zmierzała zgraja podpitych emerytów. Idąc w stronę telefonu, Vivian zdała sobie sprawę, że nie ma drobnych – same banknoty, żadnych monet. Zresztą nie było to ważne. Kiedy podeszła bezpośrednio pod budkę zobaczyła książkę telefoniczną, a właściwie to, co z niej zostało. Sama okładka na łańcuchu.

W pewnej chwili z „Rancza” wychyliła cięgłowa jakiegoś mężczyzny. Nie rozglądał się wokół, popatrzył tylko w stronę, w którą udał się pochód.

- Gdzie oni poleźli…? – zdawało się, że zapytał sam siebie. Nie sprawiał wrażenia tak wstawionego, jak ci, którzy brali udział w ‘przemarszu’.

Z wnętrza wychynęła druga głowa, jeszcze niepozbawiona całkiem włosów w przeciwieństwie do większości klientów pubu. On także nie rozglądał się na boki. Rzucił okiem na ostatnich staruszków, których jeszcze było stąd widać, ocenił odległość i odpowiedział towarzyszowi od kufla.

- Poszli po księdza… jak go już obudzą i namówią żeby i on z nimi poszedł, to pewnie zaraz tu wrócą. Akurat zdążymy dokończyć tą kolejkę – to powiedziawszy zniknął w środku. Drugi z obserwatorów poszedł w jego kroki i za moment znów zapanowała względna cisza.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Koval dnia Śro 16:07, 26 Mar 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aene d'Amarant
PostWysłany: Śro 18:53, 26 Mar 2008 
+NecromanTesss+
+NecromanTesss+

Dołączył: 06 Kwi 2007
Posty: 1751
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 36 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: łódzkie


Starzec osłabł, lecz będzie żył; wszystko, co ewentualnie zapamięta (a to wątpliwe), weźmie za sen albo skutki upicia się. Aby jednak nie tracił już krwi (więc i sił), polizałam palce i dotknęłam rany na szyi, która momentalnie znikła, jak pod dotknięciem czarodziejskiej różdżki; czasem wystarczyło tylko dotknięcie; może właśnie ta zdolność leczenia była jedną z tych "unikatowych cech", które widział Arnaud?

Wyrwałam mu rękawiczkę z ust, ale za nic nie włożyłabym jej ponownie na dłoń... Lubiłam te rękawiczki, ale teraz bym się ich pozbyła. W torebce miałam kilka torebek foliowych "użytku uniwersalnego"; wrzuciłam brudną rękawiczkę do środka jednej z nich, a drugą, czystą, schowałam w kieszeni. Starzec oddychał - osłabiony i zamroczony, jednak niebezpiecznie byłoby tu zostać.

Co teraz robić? Chyba sprawdzić, co zdziałała Vi... Albo...

Dowiedzieć się, co takiego chce zbadać ta dzika banda. Z tej odległości widziałam jeszcze Vivian, lecz musiałabym wrzeszczeć, żeby mnie usłyszała...

Poczułam przypływ sił, lecz zarazem czułam się... Hm, alkohol... Facet mógłby nawet wypić mniej, lecz dla nieprzyzwyczajonego organizmu i to było niezłym kopem. "Żeby tylko interakcji z lekami nie było..."


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kara Boska
PostWysłany: Śro 21:31, 26 Mar 2008 
Malk Content
Malk Content

Dołączył: 02 Sie 2006
Posty: 3242
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 356 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków/ aktualnie Chrzanów


"Po pysku i nożem tego, kto to zrobił...", przewinęło mi się przez myśl. Ach, oddałabym go w twoje ręce, kotku. Co za ludzie. Teraz, albo iść tam...spojrzałam w stronę wesołej gromady Robin Hooda. Albo...ta „Farma”. A najpewniej gama zapachów stamtąd dobiegająca nie różni się wiele. Może mają książkę telefoniczną... Rzuciłam zirytowanym wzrokiem na budkę. ...tę właśnie.

Chociaż...pojawić się z przeciągiem.

Tak czy inaczej, trzeba coś będzie... Przemknęłam wzrokiem po knajpie i po tchnącym procentami korowodzie. Tu przynajmniej jest ich mniej.

Ale niech no, ktoś...ktokolwiek tylko mnie sprowokuje. Nie ręczę za siebie. Aczkolwiek mały...taki tyci paroksyźmik... Czemu nie... Wredny chichot kluć się zaczął gdzieś w głębi... Zobaczymy.

I skierowałam się w stronę speluny, zbierając siły do konfrontacji z aura tego złego miejsca.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aene d'Amarant
PostWysłany: Śro 22:32, 26 Mar 2008 
+NecromanTesss+
+NecromanTesss+

Dołączył: 06 Kwi 2007
Posty: 1751
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 36 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: łódzkie


Cóż to? Vi idzie w moją stronę?

Nie wyglądała na zanadto spokojną. Ruszyłam w jej kierunku.

Czas, by wspólnie pomyśleć, co dalej i co tak właściwie nas tu przywiodło...

"Vi, zostaw humory na boku, chyba chcemy przeżyć i się nie spopielić, co?"


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Aene d'Amarant dnia Śro 22:35, 26 Mar 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kara Boska
PostWysłany: Śro 22:45, 26 Mar 2008 
Malk Content
Malk Content

Dołączył: 02 Sie 2006
Posty: 3242
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 356 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków/ aktualnie Chrzanów


Zauważyłam An chyba w tej samej chwili, co ona mnie. I to przez zamyślenie. Niemniej pokusa swoistego oczyszczenia umysłu trochę zajęła moją uwagę.

- Jakieś mieszkanie, motel chociaż, cokolwiek... Szukam książki telefonicznej, bo oczywiście nasza taksówkareczka dołączyła do zabawy ludowej - żachnęłam sie lekko, wywracając oczami. - A że budka jest ostatnim miejscem, gdzie można coś takiego znaleźć... - Wskazałam głową bar. - Innego wyjścia nie widzę.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aene d'Amarant
PostWysłany: Śro 23:10, 26 Mar 2008 
+NecromanTesss+
+NecromanTesss+

Dołączył: 06 Kwi 2007
Posty: 1751
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 36 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: łódzkie


- Merdre! Wspaniale. Ja już jestem spalona w tym miejscu. Ty masz temperaturę, bez urazy, świeżego trupka. Wiesz, bardziej mnie martwi, że połowa dobytku znajduje się w taksówce zaparkowanej Bóg wie gdzie. Z tego co widzę - rozejrzałam się wokół, z dezaprobatą kręcąc głową - raczej te policyjne patrole próżnują, skoro banda wesolutkich dziadków urządza parady geriatrii. Wejdźmy tam obie może? Ja będę gadać, bo mam mniej piekielne oczy. Ty mnie asekurujesz, jak tylko Malkys potrafią... To tylko propozycja - spojrzałam na nią wymownie.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kara Boska
PostWysłany: Czw 10:33, 27 Mar 2008 
Malk Content
Malk Content

Dołączył: 02 Sie 2006
Posty: 3242
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 356 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków/ aktualnie Chrzanów


- Ależ oczywiście, proszę Pana... - wysyczałam pełnym uroku głosem. - Temperatura świeżego trupka, powiadasz. Czyli nie jest źle. Wiesz jednak, że każdy inny za takie słowa... Powinnam się obrazić, gdybym była w nastroju. Zobaczymy zatem co zdołasz zdziałać. Jeśli zaś nie zdołasz...

Tak czy inaczej, zapowiada się wesoła zabawa.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Koval
PostWysłany: Czw 15:32, 27 Mar 2008 
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Dołączył: 12 Mar 2007
Posty: 4963
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 43 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków


Jak postanowiły, tak zrobiły.

Spokojnie przemierzyły niewielką odległość dzielącą je od nieszczęsnych schodków, aby po chwili wspiąć się na nie i przekroczyć ostrożnie próg. W pobliżu nie było żadnego widocznego zagrożenia, lecz mimo to rozglądały się na boki jak gdyby w każdej chwili coś mogło się wynurzyć z cienia. Tym razem nie było nikogo przy drzwiach. Sala wypełniona była dymem cygar i papierosów, przyciemnionym światłem żółtych lamp oraz ledwo widocznymi, mglistymi i nielicznymi postaciami, które żywo o czymś debatowały absorbując uwagę pulchnego mężczyzny przy ladzie z trunkami.

Trudno było coś dojrzeć: trzy ogromne drewniane stoły na środku z porozrzucanymi krzesłami, tyleż samo po boku i zejście do toalet po lewej stronie. Na wprost pięły się schody, które najprawdopodobniej nie były przeznaczone dla klientów. Bar w kształcie litery „L” zaczynał się zaraz przy drzwiach tak, by żadna wchodząca osoba nie umknęła uwadze właściciela. Na ścianach wisiały jakieś zdjęcia w dużych formatach, oprawione w porządne ramy, ale oprócz piątki osób przy dużej beczce z piwem, w pomieszczeniu nie było nikogo.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aene d'Amarant
PostWysłany: Czw 21:48, 27 Mar 2008 
+NecromanTesss+
+NecromanTesss+

Dołączył: 06 Kwi 2007
Posty: 1751
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 36 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: łódzkie


Weszłyśmy do środka, prawie równocześnie. Stanowczym, choć lekkim i wdzięcznym krokiem, podeszłam do piwoszy.

- Dobry wieczór panom - zniżyłam troszkę głos, by wydał się doroślejszy, uśmiechnęłam się grzecznie. - Siostra (wskazałam na Vi) i ja jesteśmy pierwszy raz w Londynie, nie znamy miasta, a szukamy noclegu w tej okolicy... Ewentualnie trochę dalej... Może zechcą panowie coś wskazać, jesteśmy już dość utrudzone podróżą, a wolimy polegać na kimś, kto dobrze zna miasto, dzielnicę...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Koval
PostWysłany: Czw 23:35, 27 Mar 2008 
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Dołączył: 12 Mar 2007
Posty: 4963
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 43 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków


Atmosfera przy kontuarze na moment zgęstniała. Coś jakby zakotłowało się wokół. Wydawało się to nieprawdopodobne, gdyż zadymienie i oświetlenie robiły swoje, ale jednak takie odczucie opanowało Anais.

Siedział najdalej od drzwi w dodatku zasłonięty przez pozostałych kompanów. Jeżeli doliczyć do tego ten przeklęty dym i słabe lampy, to nie ma się co dziwić, że An go nie zauważyła wcześniej jeszcze kiedy wchodziła.
To ten sam mężczyzna, który niefortunnie oberwał kamieniem i miał bliskie spotkanie z trawnikiem przed "Ranczem".

W chwili kiedy pociągał kolejny łyk z opasłego kufla, od niechcenia rzucił okiem na wchodzących. I wtedy zauważył ją...

Momentalnie spurpurowiał na twarzy, w oczach pojawiły się maleńkie czerwone żyłki, czoło pokryła armia zmarszczek, a usta rozdziawił szeroko niczym krwiożercza bestia, która w końcu dopadła swej ofiary.

- To ona!! Brać ją!!! - wydarł się na całe gardło do facetów siedzących przy barze tak, jak znajdowali się po drugiej stronie szerokiej doliny, a nie tuż przy nim.

Nie czekając na powtórne wezwanie, cała czwórka zerwała się na równe nogi jakby się paliło i przy konsternacji barmana rzuciła w stronę przybyłych.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Koval dnia Pią 13:55, 28 Mar 2008, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)

Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Strona 16 z 53
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 15, 16, 17 ... 51, 52, 53  Następny
Forum Gotyk-Forum.pl - Gotyckie forum otwartego myśliciela. Strona Główna  ~  Wampir Maskarada

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu


 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach