Forum Gotyk-Forum.pl - Gotyckie forum otwartego myśliciela. Strona Główna
Autor Wiadomość
<    Wampir Maskarada   ~   [Sesja] Wieża z zapałek
Aene d'Amarant
PostWysłany: Nie 18:27, 09 Mar 2008 
+NecromanTesss+
+NecromanTesss+

Dołączył: 06 Kwi 2007
Posty: 1751
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 36 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: łódzkie


Zaczęłam iść prosto, wzdłuż linii domków, starając się dojrzeć numery na tabliczkach, gdzieniegdzie tylko oświetlonych światłem latarni, rozlokowanych tu ani specjalnie gęsto, ani rzadko. Był to sam początek ulicy, dlatego spodziewałam się, że będę musiała przejść spory kawałek, zanim cyfry "urosną" i dadzą mi jakiś punkt orientacyjny. Dotarłam do wygięcia ulicy: numery osiągały tu już liczby powyżej dwudziestki. Zdawałam sobie sprawę, że dom Winstona może być jakoś zakamuflowany, nieoznaczony, ukryty, ale przecież dano by mi wówczas dokładniejsze namiary poza numerem lub też w ogóle nie podano cyfr, a znaki charakterystyczne dla lokacji. Wczesnojesienna aura, wilgotna i ciepła, uprzyjemniała jakoś to miejsce, ubierając w tyleż urokliwy, co jednak ponury romantyzm...

Dotarłam do numeru trzydziestego... Kawałek dalej i...

Jest!
Ale żadnej dodatkowej numeracji. Dom nieszeregowy, nie połączony w żaden kompleks; tak, jak przewidywałam, znalazłam po swej lewej stronie uliczkę; skręciłam w nią i moim oczom ukazał się obszerny, masywny, choć pogrążony w kompletnych ciemnościach budynek, usytuowany tak, że "sięgał" zarówno Victorii, jak i bocznego zaułka.

"Silent Street" - lepszej nazwy nie mogli wymyślić... Aż się uśmiechnęłam.

"To chyba tu"...

Aby jednak się upewnić, musiałam podejść do samej fasady i przeczytać numer. W ostateczności mogę zajrzeć do tej trzydziestki-dwójki przy samej Victorii...

Szlag... Żadnej cyferki. Z torby wyjęłam latarkę, ale bez efektu. Dom miał solidne ogrodzenie z żelaza, z bramą o dość tradycyjnym wzorze i takąż furtką. Nacisnęłam dzwonek, troszkę zdenerwowana...

Kurczę, późna pora... A jak to nie ten dom?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Aene d'Amarant dnia Nie 18:29, 09 Mar 2008, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Koval
PostWysłany: Nie 19:12, 09 Mar 2008 
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Dołączył: 12 Mar 2007
Posty: 4963
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 43 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków


Staruszka zauważyła Anais, kiedy ta mijała jeden z domków i podążała wzdłuż ulicy, przed siebie. Fuknęła coś do pupila, po czym zwróciła się w jej stronę i zaczęła się zbliżać. Kilkanaście metrów dalej, gdyby podejść jeszcze kawałek błyskała jakaś łuna, która stanowiła jedyne źródło światła po tej stronie ulicy. Latarnie po prawej, ustawione w szeregu niczym kompania wojska na apelu milcząco przyglądały się wszystkim przechodniom. Te od strony pubu były jakby bardziej podniszczone, ale przynajmniej działały. Kot gdzieś zniknął. W oddali pojawił się płomień, mały niczym iskra. Po sekundzie zgasł. To Andrea zapala kolejnego papierosa. Vivian była ledwo widoczna w mroku nocy, ale dało się wyczuć jej obecność.

Nikt nie otwierał.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Koval dnia Nie 19:12, 09 Mar 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aene d'Amarant
PostWysłany: Nie 20:09, 09 Mar 2008 
+NecromanTesss+
+NecromanTesss+

Dołączył: 06 Kwi 2007
Posty: 1751
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 36 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: łódzkie


Kiedy kolejny dzwonek pozostał bez reakcji, zaczęłam się już mocniej denerwować. Jeszcze ta kobieta... Najwyraźniej ma mi coś do powiedzenia...

Może lepiej ją uprzedzę, zanim spotkam się z jakimś złośliwym komentarzem. Przyśpieszyłam kroku, żeby spotkać się z nią w połowie drogi i zapytać - może jest sąsiadką? - gdzie mieszka pan Winston Coby. Jeśli i drugi dom miałby być pomyłką, lepiej wiedzieć zawczasu.

Szkoda tylko, że towarzyszyć jej musi ten psiak...


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Aene d'Amarant dnia Nie 20:11, 09 Mar 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Koval
PostWysłany: Nie 20:54, 09 Mar 2008 
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Dołączył: 12 Mar 2007
Posty: 4963
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 43 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków


Starsza pani podeszła na odległość kilku kroków, zatrzymała się, uniosła głowę tak, że było widać jej twarz ciężko doświadczoną przez życie, popatrzyła na Anais z zaciekawieniem i zapytała:

- Szukasz kogoś, moje dziecko?

Piesek zatrzymał się w pół kroku. Jeszcze przed chwilą biegł wesoło naprzód, wyprzedzając swoją panią, a teraz zaszedł ją od tyłu, schował się za jej nogami i wyglądał niepewnie w kierunku Kainitki.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aene d'Amarant
PostWysłany: Nie 22:11, 09 Mar 2008 
+NecromanTesss+
+NecromanTesss+

Dołączył: 06 Kwi 2007
Posty: 1751
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 36 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: łódzkie


"Spokojnie, nie bój się, nic ci nie zrobię" - wysłałam "komunikat", spojrzawszy na psa, po czym z powrotem przeniosłam wzrok na jego właścicielkę.

Starając się wyglądać na zatroskaną, a zarazem po dziecinnemu ufną, zapytałam:
- Zna pani może pana Winstona Coby'ego? Victoria Street 32 przez 3... Czy to ten dom? - wskazałam na budynek - Jestem pierwszy raz w Londynie... - dodałam, uśmiechając się bezradnie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Koval
PostWysłany: Nie 22:30, 09 Mar 2008 
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Dołączył: 12 Mar 2007
Posty: 4963
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 43 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków


Niespodziewanie pies zaczął przeraźliwie szczekać. Odgłos poniósł się echem po całej ulicy wciskając się w każdy zakątek i szparę, jakąs mógł znaleźć. Staruszka podskoczyła przestraszona; An udało się w porę opanować podobny odruch. Po dłuższej chwili uciszania, pies umilkł, ale patrzył teraz gniewnie na nieznajomą, gotowy do skoku.

- Skaranie boskie z tobą... nic spokoju... kiedyś mnie wykończysz... i pomyśleć, że robię ci desery... - narzekaniom nie było końca.

Kiedy w końcu w okolicy znów zapanowała cisza (aż dziwne, że żaden z sąsiadów nie wziął spraw w swoje ręce) starsza pani zbliżyła się do Kainitki, nachyliła nieco i konspiracyjnym tonem powiedziała:

- To ty nic nie wiesz? - rozejrzała się po pobliskich zabudowaniach, potem popatrzyła gdzieś ponad dachami, jakby czegoś lub kogoś wypatrywała. Nic. Ulica była pusta.

- Zeszłej nocy przyjechały tu dwa samochody z zaciemnionymi szybami. Ze środka wyszło kilku mężczyzn w garniturach i potem zniknęli w środku tego domu - wskazała placem na budynek - my z Peterem wszystko widzieliśmy, prawda Peter (pogłaskała psa po główce). Od tamtej pory nikt nie widział twojego znajomego, dziecko. Zresztą możesz zapytać w pubie, tam powinni wiedzieć.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aene d'Amarant
PostWysłany: Nie 23:13, 09 Mar 2008 
+NecromanTesss+
+NecromanTesss+

Dołączył: 06 Kwi 2007
Posty: 1751
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 36 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: łódzkie


- O Boże...! - wyrwało mi się i trudno powiedzieć, ile w tym było aktorstwa, ile autentyzmu, dosłownie ścięło mnie z nóg... - Dziękuję - wymamrotałam - Na pewno postaram się czegoś dowiedzieć...

"A ty siedź cicho, psino, bo cię urządzę" - powiedziałam w myślach do pudelka - "Nie pasuje po dobroci, to będzie po złości..."

Kwadrans jeszcze nie minął. Spojrzałam na zegarek. Vi była jeszcze w pobliżu, dam jej znać, żeby poczekały. Tak czy owak, powinnam do niej zadzwonić...


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Koval
PostWysłany: Pon 10:41, 10 Mar 2008 
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Dołączył: 12 Mar 2007
Posty: 4963
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 43 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków


Zwierzę jakby wyczuło intencje wampira. Zamilkła już zupełnie, odsunęło się na bezpieczną odległość i czekało, kiedy wreszcie jego pani postanowi zostawić TO w spokoju. Staruszka również zrozumiała swojego pupila.
- Chcesz już do domu, Peter? Zmarzłeś? No dobrze.... chodźmy... - ukłoniła się Anais i drobnymi kroczkami zaczęła zmierzać w stronę, skąd wcześniej przyszła.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aene d'Amarant
PostWysłany: Pon 20:54, 10 Mar 2008 
+NecromanTesss+
+NecromanTesss+

Dołączył: 06 Kwi 2007
Posty: 1751
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 36 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: łódzkie


Gdy tylko kobieta oddaliła się na odległość dającą poczucie komfortu rozmowy, wyjęłam z kieszeni komórkę i szybko wybrałam numer Viviane...

"Rany boskie, co się mogło stać?!"


Może i to szaleństwo, ale postanowiłam nawiedzić ponure domostwo, z właścicielem czy bez, choćby włamując się do środka...

Rzecz jasna, jeśli nie będzie to nazbyt ryzykowne...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kara Boska
PostWysłany: Wto 19:35, 11 Mar 2008 
Malk Content
Malk Content

Dołączył: 02 Sie 2006
Posty: 3242
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 356 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków/ aktualnie Chrzanów


Obserwowałam całą sytuację, stojąc nieopodal wśród ciemności. Wystarczyło powiedzieć Andrei, że kuzynka zostawiła apaszkę w samochodzie i podbiec, w ludzkim tempie oczywiście, do wylotu alejki. Taksówkarka, nie dość, że poharatana, to zaczęła już marznąć i raczej zdawała się być skłonna zaczekać w pojeździe. Tutaj rozciągał się kilkumetrowy cień, miejsce, otoczone z jednej strony ...podrdzewiałymi niczym...niczym...krzewami, gdzie nie docierał nawet paproch światła. Trzeba będzie poprosić któregoś o podszkolenie. Jak zatracać się poza zmysłami...umysłami...patrzących.

Strasznym głosem szaleńca, smakując obłąkanie...wychynęłam z ciemności. Po chwili dopiero pokazała się reszta.
- Otwierasz oczy jak zastygłe fotografie... przez klucze zamierzchłych... - Staruszka zatrzymała się. Do wyjścia stąd droga daleka...daleka. Ale nie bój się. - Słonko, - AHAHAH! No dobra, wiem... ale niech trwa szopka. - ...zapomniałaś apaszki. - Ponowne spojrzenie na staruszkę: - Śliczny psiak. - Niewinny uśmiech. Oj, ja stoję wam na drodze. Zaczął się cofać... Ach, mieć rękę do zwierząt jak... - An, co cię powstrzymuje...? - Ledwo słyszalny, choć słyszalny, dla wampirzego ucha, szept. Kobieta też by usłyszała, mając zmysły Spokrewnionych.

Poza tym czuwałam...popuszczajac wodze zmysłów... nikogo w okolicy. Byłyśmy same.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aene d'Amarant
PostWysłany: Wto 19:48, 11 Mar 2008 
+NecromanTesss+
+NecromanTesss+

Dołączył: 06 Kwi 2007
Posty: 1751
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 36 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: łódzkie


Ledwo słyszalny, jak z zaświatów, szept Vi, wyrażający pytanie...

Skupiłam się i szepnęłam:

- Vi, mam kłopoty... Musisz mi pomóc... Trzeba to zostawić u Andrei i...

"Kurde, włamywać się?! Ty to zrobisz?" - spytałam samą siebie w myślach, nie wierząc za bardzo, że tak chcę uczynić.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Aene d'Amarant dnia Wto 19:48, 11 Mar 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kara Boska
PostWysłany: Wto 20:00, 11 Mar 2008 
Malk Content
Malk Content

Dołączył: 02 Sie 2006
Posty: 3242
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 356 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków/ aktualnie Chrzanów


Staruszka jakoś nie kwapiła się do odejścia. Dlaczego? Czy ja jakoś strasznie wyglądam, żeby bała sie przejść obok... Bliżej... Zbyt blisko.

- Oczywiście... - Zaczęłam głośno, by momentalnie ściszyć do odpowiedniej na-wpół-ciszy. - Ale wcześniej... Póki jest z nami... - Spojrzałam na staruszkę. - Widzę, że potrzebujesz. Zajmę się psem...


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Kara Boska dnia Wto 20:00, 11 Mar 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Koval
PostWysłany: Śro 9:31, 12 Mar 2008 
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Dołączył: 12 Mar 2007
Posty: 4963
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 43 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków


Starsza pani przeszła kawałek, po czym zatrzymała się przy zakręcie, spojrzała na jeden z domów - możliwe, że jej własny - i odwróciła się z zaciekawieniem przyglądając się Anais.

Kiedy ta stała nieruchomo, wpatrując się w opuszczony budynek, przed którego wejściem stała metalowa tabliczka z napisem „Do wynajęcia” i numerem telefonu, z baru – który stanowił najbardziej rozświetlony budynek w okolicy – wyszły kolejne osoby. Tym razem dwóch mężczyzn ubranych w sportowe dresy. Byli w znacznie lepszym stanie niż poprzedni klient. Rozejrzeli się po pustej ulicy i zauważyli dwie postacie. Jeden z nich wykonał gest mówiący „wrócę pieszo”, popatrzył na zegarek (obracając tarczę na wszystkie strony, aby dojrzeć która godzina), po czym pomaszerował w swoje prawo.

Nie minęło minuta, kiedy znalazł się już przy staruszce, obserwując z zainteresowaniem łażącego tu i ówdzie psa, który najwyraźniej nie przejmował się już ani właścicielką ani innymi osobami w pobliżu. Facet w dresie rzucił też okiem na Anais.

- Dobry wieczór pani Woodward. – odezwał się tak, że jego głos było słychać chyba w sąsiednim kwartale.
- Cześć, Ben. – ciepło odparła kobieta.
- Co tam słychać? Wyprowadzamy tą małą bestię na spacer? – utkwił teraz wzrok w Kainitce.
- Jak co wieczór. – jej wzrok powędrował za spojrzeniem mężczyzny – Powiedz mi, czy Jerry jest dzisiaj w pracy.

Ben, nie odrywając wzroku od nieznajomej, skinął głową.

- Jak co wieczór próbuje udowodnić wszystkim, że jest osoba, z którą należy się liczyć – szeroki uśmiech wykwitł na twarzy faceta w dresie. Siedzi tam, gdzie zawsze. A co to za znajoma? Twoja wnuczka?

Zapytana odchyliła się nieco do tyłu, nabrała powietrza w usta, wydęła wargi i wydawało się, że lada moment wybuchnie salwą niepohamowanego śmiechu. Nic z tych rzeczy. Wzięła głęboki oddech i poprawiła okulary na pomarszczonym nosie.

- Gdzież by znowu. To znajoma tego przedsiębiorcy pogrzebowego, co to się u nas zatrzymał jakiś czas temu. Szuka go. Właśnie jej powiedziałam, co to się z nim wyprawiało...

- Tak, wiem. Smutna sprawa. Ale trzeba przyznać, że od początku wydawał się podejrzany. – wszedł jej w słowo Ben.

- Mówię ci, że to jakieś porachunki mafijne albo innych gangów. Jeżeli nie, to nie nazywam się Emily Woodward. Widziałeś choćby blask ich odznak? – mężczyzna pokręcił przecząco głową – otóż to, ja też nie. Zawsze powtarzałam, że ten radny naszej dzielnicy był jakiś dziwny… a gdyby jeszcze nie zamykali naszej starej szkoły… - staruszka najwyraźniej się rozkręcała.
Nie zważając na to, Ben podszedł do Anais, stanął z boku i też popatrzył na pusty dom. Starsza pani nadal nadawała – aktualnie mówiła o obecnym rządzie, reformach w służbie zdrowia i wzroście przestępczości. Mężczyzna popatrzył z zaciekawieniem na dziewczynę.

- Mogę ci pomóc. Znam gościa, z którym ten twój znajomy czy inny wujek załatwiał kilka spraw. Powinien coś niecoś kojarzyć.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Koval dnia Pią 22:26, 14 Mar 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aene d'Amarant
PostWysłany: Wto 21:39, 18 Mar 2008 
+NecromanTesss+
+NecromanTesss+

Dołączył: 06 Kwi 2007
Posty: 1751
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 36 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: łódzkie


"No to się pogmatwało, panno Noiret..." - pomyślałam, czując, że coraz bardziej się denerwuję i martwię całą tą sytuacją. "O której ci ludzie chodzą spać?"

Planowałam zostawić bagaże w samochodzie i zakraść się do ponurego domiszcza. Nie od razu, wszak była jeszcze Andrea. Skończyłoby się nader komfortowym noclegiem w jej mieszkaniu; za jakiś czas wróciłybyśmy na miejsce, maska cienia ułatwiłaby mi myszkowanie po tej dziurze...

Póki co, odwielbłądziłabym się i, zdając manatki Viviane, poszukałabym kogoś do... Ekhem, wypicia... Sęk w tym, że troszkę dużo tutaj nocnych
spacerowiczów.

Facet sprawiał wrażenia poczciwca z naprzeciwka; choć wyglądał jak typowe dziecię osiedla w podróbkach Nike, nie był menelem; lubił co jakiś czas sobie golnąć i zaszurać do sąsiada, ale na co dzień był "swój chłop", co to pomoże i naprawi; pani Woodward, sympatyczna starowinka, nie zadawałaby się z menelem, a menel byłby bardziej pijany.

Coby pracował jako facet od trumien? Udawał pracującego jako facet od trumien?

Właściwie to tylko imię; nawet nie wiem, kim jest czy był - człowiekiem, ghulem, wampirem?

Podejrzani radni tudzież gangsterzy to pewnie Kainici lub ich słudzy, raczej to pierwsze, do tego pewnie nie byle kto, skoro mowa o tak zwanych szychach z mocą zamykania szkół i wywlekania ludzi z mieszkań...

Vi powinna zostać... Już jedna znajoma Coby'ego wystarczy, znajoma znajomej to już by było coś podejrzanego... Gdybyśmy przyjechały obie do "wujka", tylko jedna z nas szukałaby adresu, druga siedziałaby w aucie...

Hm, późno jest, a myśmy są młode dziewczyny, co to wolą same nie łazić. O, lepiej. Samochód tylko nas podwiózł i odjechał, więc mamy manele z sobą. Tak! Andrei powie się, że chłopak kuzynki nagle wyjechał do potrzebującego ojca, który miał zawał czy co...

Udając, że poprawiam kołnierz przy płaszczu, szepnęłam tak cicho, że tylko Kainita mógł mnie usłyszeć... A ściślej - tylko ona:

- Vi... Podejdź tu szybko... Musisz mi pomóc...

Spojrzałam na psa... "Spróbuj tylko złamać Maskaradę, psinko..."

"Poprawiwszy kołnierz" zwróciłam się do faceta:

- Pan Coby jest przyjacielem mego taty... Prosił, bym go odwiedziła, jak będę w Londynie... Widzę, że zaszło coś niepokojącego... Będę wdzięczna za każdą pomoc - powiedziałam, żarliwie, pełnym zapału, słodyczy i naiwności głosem, zarazem wyrażającym smutek, zagubienie i przestrach właściwe osobie, która jest zbyt młoda na pojęcie pewnych spraw.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kara Boska
PostWysłany: Wto 23:06, 18 Mar 2008 
Malk Content
Malk Content

Dołączył: 02 Sie 2006
Posty: 3242
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 356 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków/ aktualnie Chrzanów


No tak... Ludzie. O tej porze. Aż się proszą... Sami. Zamilcz.

Wyszłam z cienia i spokojnie dołaczyłam do An. W ludzkim tempie.
- Czegoś się dowiedziałaś? - zapytałam, spoglądając z zaciekawieniem na jej rozmówcę.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)

Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Strona 13 z 53
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 12, 13, 14 ... 51, 52, 53  Następny
Forum Gotyk-Forum.pl - Gotyckie forum otwartego myśliciela. Strona Główna  ~  Wampir Maskarada

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu


 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach